A+ A A-

Trawy. Znamy je wszyscy. Jednak czy ktoś przyglądał im się lepiej? Zastanowił się, choć przez chwilę, dlaczego przemierzając setki tysięcy kilometrów i niezliczoną liczbę krain niemal zawsze spotkamy jakieś trawy? Przyjrzyjmy się przez chwilę historii tych roślin, które podbiły cały świat. Bo nie mamy co się oszukiwać – trawy są wszędzie – w wysokich górach i nad brzegiem oceanu, od niegościnnych terenów tundry i skutej lodem Antarktydy po rozgrzane pustynie.


Trochę biologii…

Trawy, a dokładniej wiechlinowate (łac. Poaceae, Gramineae) to rodzina zaliczana do roślin okrytonasiennych, głównie zapylanych przez wiatr. W związku z tym, w większości przypadków wytwarzają one ogromne ilości lekkiego pyłku niesionego często na setki, a nawet tysiące kilometrów. Jednakże, aby ten sposób zapylania był efektywny potrzeba otwartej przestrzeni, gdzie wiatr może swobodnie unosić pyłek, jak również rozsiewać ich nasiona.

Ziarno pyłku wydobyte z osadu jeziornego, holocen (fot. D. Sieradz)


Sama budowa anatomiczna jest bardzo zredukowana. Trawa składa się z łodygi podzielonej na segmenty, kilku liści i kwiatów zebranych w tzw. kłoski. Korzenie również mają uroszczoną budowę. Jednakże największe innowacje zaszły w skomplikowanym procesie wzrostu. Każda roślina posiada specjalny organ zwany merystemem lub popularnie stożkiem wzrostu. Tam komórki dzielą się intensywnie i dopiero po podziale różnicują do konkretnej funkcji. U większości roślin merystem znajduje się on na szczycie pędu. Gdy roślina zostanie pozbawiona stożka wzrostu jej przyrost zostaje zahamowany. Trawy przeniosły merystem niżej, do podstawy liści i łodyg. Takie rozwiązanie daje dużą przewagę. Komórki przyrostowe są cały czas aktywne, pomimo podgryzania przez zwierzęta. Pozwala to również trawom na bardzo szybką regenerację i wyeliminowanie konkurencji.


Ogień jest niebezpieczny dla każdej żywej istoty. Jednak trawy potrafią wykorzystać go na swoją korzyść. Trawy porastają otwarte i suche obszary, gdzie pożary są naturalnym i często cyklicznym zjawiskiem. Źdźbło trawy jest puste w środku, a ich tkanki drewnieją wraz z dojrzewaniem. Gdy dojdzie do pożaru, płoną bardzo szybko, jednak temperatura jaka się wytwarza jest stosunkowo niska. Dobrze ukryte organy wzrostowe potrafią wiec w większości przypadków wytrzymać przejście żywiołu. Inne rośliny są po prostu eliminowane i często nie mają szansy na dalszy rozwój.


Ale jak to się wszystko zaczęło?


Cofnijmy się do początków. Historia traw zaczyna się najprawdopodobniej w kredzie, gdzieś na terenie Afryki lub Ameryki Południowej. W tamtejszych osadach datowanych na mastrycht (ok. 65 mln lat temu) odnaleziono ziarna pyłku wyglądem pasujące do tych produkowanych przez rodzinę Poaceae (wielichowate) lub Restionaceae (rześciowate). Po drugiej stronie świata, na kontynencie Indyjskim znaleziono fitolity (krzemionkowe ciałka powstające w komórkach roślin) zaliczane do co najmniej 5 grup traw, pochodzące z osadów również datowanych na późną kredę. Jeszcze starsze znaleziska pochodzą z Chin – na zębach przedstawiciela bazalnych hadrozaurów znaleziono fragmenty epidermy i fitolity zaklasyfikowane do rodziny Poaceae. Czaszka datowana jest na alb ok 113-101 milionów lat. Badania molekularne wskazują jednak, że powstanie traw miało miejsce dużo wcześniej, miedzy 107 a 129 mln lat temu. Dane te oznaczają jedno - przodkowie traw „spotkali się” z dinozaurami. Jednakże było ich niewiele i nie tworzyły wielkich, rozległych sawann czy stepów.

Pierwsze dobrze zachowane skamieniałości traw notuje się z przełomu paleocenu i eocenu tj. ok 55 mln lat temu. W tychże osadach znajdowane są nie tylko przesłanki w postaci pyłku czy fitolitów, ale również znajdowane są dobrze zachowane całe rośliny, włącznie z kwiatostanami. Tak jak wskazywały na to znajdowane mikroskamieniałości kolebką traw jest najprawdopodobniej Afryka lub Ameryka Południowa. W okresie, gdy pojawili się pierwsi przedstawiciele rodziny traw oba wspominane kontynenty były ze sobą połączone i wchodziły w skład superkontynentu zwanego Gondwaną. Nawet stopniowy rozpad na mniejsze kontynenty i powstanie Oceanu Atlantyckiego nie przeszkodził trawom w opanowaniu wszystkich kontynentów.

Początkowo trawy żyły w cieniu innych roślin, gdzieś na skraju lasów tropikalnych lub w ich wnętrzu, by z czasem rozprzestrzenić się na wyższe szerokości geograficzne. Jednak ich podbój nie byłby możliwy bez zmian klimatycznych rozgrywających się na naszej planecie. Rozpad superkontynentu, zmiany cyrkulacji prądów oceanicznych, stopniowe ochłodzenie się klimatu – wszystkie te czynniki spowodowały, że część obszarów uległa osuszeniu, co doprowadziło do zaniku bujnych lasów tropikalnych i pojawieniu się otwartych przestrzeni. Trawy, w większości przystosowane do wiatropylności, tylko na to czekały. Rozprzestrzeniając się na otwartych przestrzeniach przywabiały coraz większą liczbę zwierząt, które zmieniały swoją dietę na złożoną głównie z trawy. Stworzyło to również idealne warunki dla krótkotrwałych lecz częstych pożarów, które eliminowały ich konkurentów. Ekspansja traw na ogromną skalę zaszła ok. 25 mln lat temu na przełomie wczesnego i środkowego miocenu. W tym czasie wytworzyły ekosystemy zdominowane przez nie. Już wtedy prawdopodobnie istniały wszystkie znane nam współcześnie podrodziny.

Trawy zdolne są rozwoju nawet w najtrudniejszych warunkach (fot. D. Sieradz)

O czym piszemy

contentmap_module

  • Sylur (443-419 mln lat temu)
  • 21576
  • Spiralnie zwinięty szkielet graptolita Spirograptus turriculatus (Barrande), sylur, Brzezinki k. Kielc, Góry Świętokrzyskie. Muzeum Geologiczne PIG-PIB, coll. H. Tomczyk